kotowiczowe sobie pisanie
kotowiczka26.blog.interia.pl
16 maj 2012
Polubiłam mało – spanie, chyba tak. I bawię się żelazkiem z parą. Para, para, pararara… A od trzech dni uparcie chodzę do szkoły!, sama nie wiem, jak do tego doszło. (To tak w ramach wstępu.)

A kawa… Wczoraj spędziłam parę godzin w cudownym miejscu. Znajoma znajomej znajomego znajomej użyczyła mi – z dobrego serca – atelier, żebym mogła zrobić te swoje zdjęcia, żebym mogła oddać tę chwilę dwójce prześlicznych bliźniaków. (Swoją drogą, wdzięczni wielce modele!) A kawa… Przewija się w ich rodzinie jak szczęśliwa zmorka, jawcia taka mała i słodka, co szturchnie czasem w kłótni, żeby rękę podać na zgodę. Nudną mają historię do opowiadania ich rodzice, jeśli kiedyś usłyszą pytanie o pierwsze spotkanie, oj zupełnie nieciekawą! A ja i tak się w niej zakochałam, się rozczuliłam, zachwyciłam się. Waniliowe latte może zdziałać cuda. (Dobrze wiedzieć, kiedy się je uwielbia i z rozkoszą niemałą popija.)

Cudowne to miejsce mam niemal pod nosem. Poddasze… Na wprost olbrzymie atelier, na lewo ciemnia (zwana pieszczotliwie „ciemnicą”) i po prawej drzwi jak przejście do Narni stare i zniszczone. I za nimi zaczyna się prawdziwie inny, plastyczny świat. W progu uderza mocny zapach farb, gliny i lakieru. Słabo oświetlona pracownia przepełniona sztalugami z niedokończonymi obrazami, trzema starymi piecami i kołem garncarskim (którego urokowi nie sposób nie ulec!) na samym środku.

I kawa. Mnóstwo kawy. I dym papierosowy, który uwielbiam. I jeszcze więcej kawy.

A gdybym z Tobą była… Za mocno jestem, żeby marnować na to czas.

<
muzyka!>

Tiru - riru, co ja to chciałam powiedzieć?! 
Tak sobie śpiewam, sia la la la... 


<a>Głosuj na mojego bloga :)</a>
Aktualna liczba głosów:
 
1747
KSIĘGA GOŚCI
 

Jestem sobie.
Patrzę. 
I piszę.

I chyba tak lubię.





Zobacz serwisy INTERIA.PL